…jakim go malują. W tym przypadku ironia tego zwrotu sięga granic. Design stoi na najwyższym, Apple’owskim, poziomie do którego firma zdążyła nas już przyzwyczaić. Nowy iMac wybiega jeszcze dalej do przodu niż poprzednie produkty tej linii: gabarytowo nieduży , wysoka jakość materiałów, smukły – po prostu piękny.
Ale jak głosi ludowe porzekadło „nie wszystko co piękne jest dobre”. I tutaj ta teoria idealnie się wpasowuje.
Zacznijmy od tego, co rzuca się nam od razu w oczy – od matrycy. W poprzedniej generacji iMac’a (a raczej w dwóch poprzednich o prawie identycznym wyglądzie – G5 i C2D) mieliśmy do czynienia z matrycą typu MVA zdolną wyświetlić 16,7 miliona kolorów z w miarę regularnym podświetleniem. 20 calowy wyświetlacz tej klasy o rozdzielczości 1680×1050 to wydatek rzędu 1300 zł. W najnowszym wydaniu iMac dysponuje przestarzałą matrycą typu TN zdolną wyświetlić 16,2 miliona kolorów, tragicznie podświetloną, wręcz nie nadającą się do graficznych zastosowań. Cena 20 calowego wyświetlacza na matrycy TN to około 850zł. Mamy więc do czynienia z cięciem kosztów poprzez pozbawienie komputera dobrej matrycy. Rezygnacja z matrycy MVA w momencie, gdy na rynku za około 1700zł możemy kupić naprawdę dobry monitor z matrycą AS-IPS wydaje się być kpiną z Apple’owców.
Jeżeli chodzi o kartę graficzną to mamy do wyboru Radeona HD 2400 XT lub, w droższych modelach, Radeona HD 2600 Pro. Cena tej pierwszej na rynku to około 250zł, tej drugiej około 300zł. Karty te to tzw. Przeciętniaki wydajnościowe, jedyną ich zaletą wydaje się być obsługa DirecX 10, jeżeli oczywiście zdecydujemy się zainstalować na Mac’u Vistę.
Róznica pomiędzy pierwszym a drugim w kolejności modelem to oprócz karty graficznej dysk większy o 70GB (250GB – 320GB, za edycje RAID WD’ka zapłacimy około 300zł za 250GB i około 400zł za 320GB). Procesor Core 2 Duo z 4MB cache L2 taktowany zegarem 2GHz to wydatek rzędu 500zł, za 2,4GHz zapłacimy 200zł więcej. Suma summarum, różnica w cenach pomiędzy podzespołami zastosowanymi w tych dwóch modelach to 350zł. Różnica w cenie tych dwóch Mac’ów to 1100zł.

Ile jest więc wart iMac?
Patrząc z perspektywy jego podzespołów wcale nie tak wiele.
Mamy procesor za 500zł, bardzo solidną płytę główną od FOXCONNA wartą około 500zł, dysk za 300zł, kartę graficzną za 250zł, 1GB RAMu za 150zł (DDR2 667MHz), wyświetlacz za 850zł, mysz i klawiatura – 300zł, dodatkowy osprzęt (kamera, głośniczki, bluetooth, napęd) warte około 400zł, dobra obudowa z zasilaczem do PieCa to wydatek rzędu 350zł. Do tego oprogramowanie – OS Tiger – 500zł i iLife ’08 za 300zł. W sumie 4400, zawyżając cenę oprogramowania, liczonego wg cen rynkowych – przeinstalowane jest powiedzmy połowę tańsze, wychodzi więc 4000zł. Płacimy 5300 a jeżeli byśmy składali komputer tej klasy z podzespołów na pewno zamienilibyśmy kartę graficzną na wyższą klasę, to samo z wyświetlaczem. Moglibyśmy zrezygnować z myszki za 200zł i niepotrzebnego do normalnego funkcjonowania iLife. Dysk można by było powiększyć do 500GB, RAM szybszy i więcej (2GB). A to wszystko np. z NEC’iem 20WGX2Pro i z Windows’em Vista Home Premium za około 4200zł.
Pozostaje tylko pytanie czy o to w tym wszystkim chodzi. O licytowanie podzespołów. Czy Mac nie jest zupełnie inną jakością poprzez zgranie tych podzespołów i świetnie do nich dopasowany system operacyjny? Czy właśnie OS X żyje w idealnej symbiozie ze sprzętem i dzięki temu decydujemy się na iMac’a?
Podsumowując myślę, że nie można oceniać iMac’a tylko ze względu na jego „bebechy”. Ma w sobie ten cudowny design, wreszcie ma OSa. Nie musimy się martwić padami poszczególnych podzespołów – mamy jedną zwartą konstrukcję, która musi działać.
Boli tylko beznadziejna matryca i odwieczne problemy techniczne pojawiające się w premierowych komputerach Apple’a.
Hmmm dzięki Bartek ;)
Taki post na kilka dni przed zakupem tego komputera to niczym cios w plecy;) albo koło ratunkowe ;) Zobaczymy… tak czy siak dzięki za ten wpis, bo zapewne jeszcze raz sobie przemyślę sprawę zakupu iMaca.
A bajery, że wszystko w jednym? Że mało na biurku to zajmuje? Że OS ponoć taki wypasiony jest? Że klawiatura super, myszka super? Co z tym? hehe
Kurcze - może jednak zostanę przy swoim Belinea 20′ i CA doń dołączonego ;)
No tak, pierwsze wrażenie - powalające. Moje wątpliwości wzbudziła na samym początku karta grafiki, ale idąc dalej (co wynika z Twojego wpisu) widać, że niestety na niej się nie kończy nowo-iMac’owy defekt i produkt ten pozostawia wiele do życzenia. O kupnie tego sprzętu może zaważyć MacOS i jego zintegrowane środowisko, jak również rewelacyjny jak dla mnie zamysł “All-in-One”. Jeśli chodzi o mnie to bardziej zależy mi na dobrych prametrach sprzętu niż na przykuwającym oko designie.
Walory objętościowo-estetyczne iMaca są bezapelacyjnie wspaniałe. OS i jego współpraca z tą konfiguracją to ogromny atut - tak jak pisałem w artykule. Gdybym mógł sobie pozwolić na iMaca i dodatkowy monitor do niego, kupiłbym go bez wahania.
Co do super-atości MightyMouse - to kwestia sporna :)
Jeżeli chodzi o wyświetlacz to z Belinei na pewno będziesz bardziej zadowolony - może MacMini to jest to, czego potrzebujesz:) Krążą plotki o następnej generacji Maca Mini:)
Nie za bardzo rozumiem tego sumowania. Gdyby tak posumować koszt części w Ferrari i Volkswagenie to też nie wyszłyby aż tak wielkie różnice. Mimo wszystko ludzie kupują Ferrari i Maki (na szczęście). iMac 24′ ma matrycę MVA (full HD) ale o tym już nie piszesz. I pamiętaj, jest to komputer do zastosowań domowych a nie śrubowania rekordów FPS i liczby wentylatorów - a do takiego zstosowania sprawdza się idealnie
Owszem, iMac 24′ ma matrycę MVA (która nota bene jest ‘tylko’ dobra). Kosztuje on jedyne 7500zł. Jak zapewne przeczytałeś, podsumowując tekst, zadaje pytanie czy w Makach chodzi tylko o podzespoły. Wydaje mi się, że nie. Sam używam MakBook’a i mimo wielu jego mankamentów nie zamieniłbym go na innego notebooka.
Nie ma tu miejsca na porównanie a’la Ferrari-Volkswagen - Mac składa się z podzespołów podobnej jakości do PC’tów, czasami nawet gorszych. W przypadku Maków cena ma ogromne znaczenie (nie jest to typowy produkt niszowy jakby się mogło wydawać patrząc na polski rynek), w przypadku Ferrari cena jest nieważna.
“Komputer do zastosowań domowych” - temat rzeka. PCty również są “do zastosowań domowych”. Nawet pro-gaming może być rozumiany jako “zastosowanie domowe”.
PS. Starszy model pod względem matrycy oferował jednak więcej za te same pieniądze (w momencie jego premiery reszta podzespołów miała adekwatną wydajność).
24′ ma matryce S-IPS.